Metoda Schliemanna

schliemann

Czy wiecie kto odkrył mityczną Troję? Dziś historia pasjonata i poligloty, człowieka, który opracował i konsekwentnie stosował metodę nauki języków obcych, znaną dziś, jako metoda Schliemanna.

Heinrich Schliemann urodził się w północnych Niemczech w 1822 roku. W wieku siedmiu lat, zobaczył w książce o historii świata rycinę płonącej Troi. Ilustracja wywarła na nim ogromne wrażenie i skłoniła do zgłębiania wiedzy na temat świata eposu Homera. Marzenia o odszukaniu prawdziwego miejsca wojny trojańskiej doprowadziły go do przełomowych odkryć archeologicznych, czym na zawsze wpisał się na listę wielkich odkrywców. Na krętej drodze do realizacji dziecięcych marzeń, Schliemann wytrwale uczył się języków obcych. Pracując jako goniec kupiecki zdał sobie sprawę, jak ważna jest znajomość języków. Umiejętność posługiwania się kilkoma językami, a szczególnie rosyjskim, który nie był popularny w Holandii, doprowadziła go do szybkiego awansu, umożliwiła mu odbycie wielu podróży po świecie i zgromadzenia fortuny, którą mógł przeznaczyć na wykopaliska archeologiczne i prace badawcze.

Schliemann władał osiemnastoma(!) językami i wszystkich nauczył się stosując opracowaną przez siebie metodę. Imponująca jest nie tylko liczba języków, które znał, ale i czas, w jakim opanowywał nowe języki. Nauka pierwszych języków obcych, angielskiego i francuskiego, zajęła mu 6 miesięcy. Można pomyśleć, że to niezwykle krótki czas, ale w rzeczywistości Schliemann na naukę angielskiego poświęcił 1350 godzin (dla porównania, 3 godziny tygodniowo nauki w szkole dają 108 godzin w ciągu roku). Nietrudno się więc domyślić, że spędzał całe dnie i często sporą część nocy, ucząc się i ćwicząc. Kiedy doszedł do wprawy w stosowaniu swoich metod nauki i miał solidne podstawy w posługiwaniu się kilkoma językami, nauka kolejnych zajmowała już jedynie 6 tygodni. Brzmi niewiarygodnie, ale biorąc pod uwagę podobieństwa między językami, doświadczenie w nauce, talent i ogromną motywację, jestem w stanie w to uwierzyć.

Metoda Schliemanna składa się z kilku elementów:

Czytanie

Schliemann dużo czytał, co ważne, czytał na głos. Poświęcał szczególnie dużo uwagi tekstom w językach, których się uczył oraz ich tłumaczeniom na języki, które już znał. Ucząc się starogreckiego, studiował poezję starożytnych poetów wraz z tłumaczeniami. Twierdził, że po skrupulatnej analizie tekstu i tłumaczenia, przy pierwszym czytaniu zapamiętywał połowę słów. Po drugim, czy trzecim czytaniu, zapamiętywał już wszystkie. Przez głośne czytanie podczas nauki rosyjskiego Schliemann musiał ulec presji niezadowolonych sąsiadów i trzykrotnie zmieniał miejsce zamieszkania:)

Pisanie

Schliemann miał nawyk codziennego pisania w języku, którego się uczył. Każdego wieczoru, pisał wypracowanie na temat, który go interesował. Długość tekstu, zależała od poziomu opanowania języka. Po napisaniu, wręczał tekst nauczycielowi tego języka, który poprawiał błędy w wypracowaniu.

Nauka na pamięć

Kolejnym krokiem była pamięciowa nauka napisanych przez siebie wypracowań. Schliemann powtarzał je na głos do momentu, kiedy mógł wyrecytować cały tekst bez czytania. Wypracowania powtarzał podczas długich wędrówek ulicami Amsterdamu, kiedy pracował jako goniec kupiecki. Poddając swoją pamięć codziennym ćwiczeniom, doszedł do takiej wprawy, że zapamiętywał cały tekst po zaledwie trzech powtórzeniach na głos.

Praca z nauczycielem

Każdego dnia Schliemann uczył się jedną godzinę dziennie z nauczycielem. Jeśli było to możliwe, spotykał się z mówcą natywnym języka, którego się uczył. Jeśli nie, zatrudniał nauczyciela, dla którego dany język był językiem wyuczonym. Kiedy nie mógł znaleźć nauczyciela rosyjskiego w Amsterdamie, płacił starszemu panu, aby po prostu siedział i słuchał, jak on deklamował głośno swoje wypracowania, choć jego słuchacz nie rozumiał ani słowa. Schliemann czuł bowiem potrzebę zwracania się do kogoś, imitowania autentycznej sytuacji, w której następuje komunikacja pomiędzy ludźmi. Metoda sprawdziła się również wtedy, gdy uczył się języka starogreckiego, którym nikt już się nie posługiwał.

Niewątpliwie wielkim czynnikiem sukcesu metody Schliemanna była ogromna ilość czasu, jaki poświęcał na naukę każdego dnia. Niewiele jest osób, które mogłyby sobie pozwolić na wygospodarowanie tak dużej części dnia na naukę w naszej zabieganej codzienności. Jednak, z pewnością możemy z metody Schliemanna wyciągnąć kilka cennych rad dla siebie:

  • Schliemann sam opracował swoją metodę nauki. Sam decydował czego potrzebuje i co jest dla niego skuteczne. Żaden z elementów jego metody nie jest rewolucyjny i innowacyjny, ale poskładał je ze sobą w taki sposób, że stworzył swój indywidualny plan uczenia się.
  • Historia Schliemanna pokazuje jak ważna jest motywacja i konsekwencja. Marzenie o osiągnięciu celu i skrupulatne dążenie do niego pozwoliły przezwyciężyć trudności i niewygody.
  • Efektywne zarządzanie swoim czasem pozwala na wykorzystanie każdej dogodnej chwili na naukę. Niezmarnowany czasu odpłaca się w widocznych efektach nauki.
  • Czytając głośno w języku obcym pobudzamy zarówno zmysł wzroku, jak i słuchu. Dzięki temu ćwiczymy wymowę i łatwiej zapamiętujemy wyrażenia.
  • Zmienianie miejsca i poruszanie się podczas nauki ułatwia zapamiętywanie i chroni przed znużeniem.
  • Ćwiczenie z drugą osobą wprowadza elementy autentycznej sytuacji. Jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do mówienia w języku obcym tylko do siebie lub nie mówienia w ogóle, kiedy przyjdzie nam się odezwać do kogoś w prawdziwej sytuacji, możemy odczuwać zbędny stres i dyskomfort.

Czy chciałbyś wypróbować metodę Schliemanna? A może tylko jakiś jej element?

Już trzeci tydzień sierpniowego wyzwania filmowego. Czas na Camille Redouble (Camille powtarza rok).

5 komentarzy

Leave a comment
  • Słyszałam już o tej metodzie, ale głównie w kontekście samego czytania i uczenia się tekstu potem na pamięć. Sama nie stosowałam. Uważam,że w każdym sposobie jest jakaś metoda. Ważne, żeby nam osobiście pomagała.

  • Czytanie, pisanie, nauka z nauczycielem do przyjęcia, ale uczenie się tekstu na pamięć zdecydowanie mnie zniechęca. Wiem, że to działa, bo kiedyś tak się uczyłam, ale to jest zbyt męczące i tym samym zniechęcające. Nie dla każdego.

  • Nie słyszałam wcześniej o tej metodzie, ale już od jakiegoś czasu stosuję kilka jej elementów! Gdy zaczęłam uczyć się języka norweskiego, od razu czytałam wszystko na głos. Powód był prosty-chciałam przyswoić sobie wymowę tego języka, która w pierwszych miesiącach nauki była dla mnie prawdziwym wyzwaniem i brzmiała arcy-dziko! Zatem skrupulatnie czytałam wszystkie czytanki, słówka z książki na głos. Po parokrotnym przeczytaniu samoistnie zapamiętywałam zwroty z niektórych czytanek. Metodę pisania wypracowań stosowałam już w podstawówce 😀 w ramach takiej zabawy językiem niemieckim. Przy norweskim do tego wróciłam.
    Największy kłopot mam jednak z językiem angielskim-z wymową, bo przez tyle lat osłuchiwania się tego języka wydawała się oczywista, a tu klops kiedy chciałam sama coś powiedzieć czy zaczęłam czytać na głos tekst. Poza tym, pomimo całkiem sporego zasobu słówek nie jestem w stanie wiele powiedzieć po angielsku. Dlatego też zaczęłam stosować te same metody, które stosuję przy norweskim. Ponadto tłumaczę teksty ulubionych piosenek, a samych tekstów uczę się na pamięć i oczywiście na głos 😀 W życiu bym nie zapamiętała tak wielu dziwacznych słów gdyby nie piosenki. No i do tego dołożyłam ostatni czytanie książek po angielsku 🙂

    • Świetnie, że znalazłaś techniki, o których już wiesz, że Ci służą. Z różnych metod można wybierać sobie przydatne elementy i stworzyć z nich własną indywidualną mieszankę językową. Tak trzymaj!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>